Sophie często spędzała noce na rozmyślaniach.
Wiercąc się niespokojnie w swoim cieplutkim łóżeczku zastanawiała się nad sensem życia.
Zadawała setki niemych pytań które trafiały w otchłań tego świata.
Odpowiedzi nigdy nie słyszła bo nikt nie pomagał jej w rozumieniu tego wszystkiego co ja otaczało.
Nie wiedziała jeszcze że odpowiedzi nosiło ze sobą życie.
Rodzice spali za ścianą ... i w najśmielszych nawet snach nie śnili jakie światy nosi w głowie ich dziecko, jakie myśli wirują i pęcznieją w tej czarnej i zadumanej główce.
Nie było to nic złego myśli były czyściutkie i normalne, ale nie płaskie.
Myślała o tym co jutro namaluje, jakie są aniołki które pilnują każdego dziecka, zastanawiała sie też co mogłaby zjeść w danej chwili.
Był to napięty proces myślowy, bardzo z resztą wyczerpujący.
Spróbujcie sami nie przespać połowy nocy targani setkami myśli które nie chcą dać wam świętego spokoju.
W samotności się śmiała i sama sie smuciła. W chwilach radosnych też była sama ze sobą i kiedy było jej źle to też samej..
Czasami miała poczucie że jest jedyna na całej ziemi, a to co ją otacza to slajdy wyświetlane przez bezwzględny los albo makieta ludzi i świata poruszana jakimś mozolnym trybem...